Pomiot piekielny

Kolejna porcja informacji, chociaż tym razem mogą być ciężkie spoilery. Czujcie się ostrzeżeni.
Spośród osobników obdarzonych zdolnościami nadnaturalnymi, szczególną pozycję mają osoby obdarzone mocą przez Diabła. Zaliczają się do nich funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa sformowanej przez Naczelnika, ale także spora grupa “hakerów”, którzy weszli w posiadanie tego typu zdolności wbrew SB, czasem na skutek przecieków i zdobytych nielegalnie informacji, a czasem zupełnie przypadkiem.
Aby w pełni zrozumieć tego typu przypadki i ich moce, warto zastanowić się nad tym, czym właściwie jest Diabeł. Niestety, na to pytanie nikt nie zna dokładnej odpowiedzi. Najprawdopodobniej wie coś na ten temat Fury, a możliwe że również jego następca, Xandros, jednak nie dzielą się tą wiedzą z innymi. Jedyne, czym dysponuje reszta świata, to plotki, fragmenty informacji i niedopowiedzenia.
To, co wiadomo na pewno, to że Diabeł jest realny. W czasach Naczelnika, jego siedziba znajdowała się w Pałacu Namiestnikowskim i od czasu do czasu pojawiał się na oficjalnych uroczystościach. Oficjalnie był “zatrudniony” jako doradca Naczelnika, choć nie wszyscy wiedzieli w ogóle o jego istnieniu.
Wiadomo także, że sam Diabeł nie odpowiada na wezwania. Zamiast tego, wysyła kontrolowane przez siebie demony. Demony te różnią się od kontrolowanych przez czarnoksiężników, głównie potęgą i faktem, że nie są zależne od osoby która je przyzwała. Demony te zwykle są humanoidalne, czasem zupełnie ludzkie z wyglądu, jednak mają zawsze w sobie coś obcego. Nierzadko można to stwierdzić dopiero po śmierci diabelskiego sługi, gdy podczas sekcji na przykład okazuje się, że anatomia istoty jest totalnie pomieszana i niezgodna z prawami biologii.
Obecnie nie wiadomo, co się stało z Diabłem. Niektórzy mówią, że został zniszczony. Jednak jego słudzy wciąż odpowiadają na wezwania, choć podobno wielu z nich stało się jeszcze bardziej nieludzkich, czasem wręcz podobnych do Rzeczy…
Charakternicy / Kontraktorzy
Najbardziej “typowym” przypadkiem osoby o mocach piekielnych jest Charakternik. Tego typu osoby stanowiły większą część Służby Bezpieczeństwa (resztę stanowiły demony). Charakternik jest po prostu człowiekiem, który brał udział w Rytuale Kontraktu i zawarł pakt z demonem. Rytuał ten jest krótką ceremonią, którą może odprawić dowolna ilość ludzi, choć im większa ilość, tym większe szanse na powodzenie. Jest to istotne – rytuał nie zmusza demona do niczego, nawet do objawienia się. Obecność osób o interesującym dla istoty profilu osobowości zwiększa szanse na powodzenie, zaś obecność charakternika niemal zawsze gwarantuje powodzenie.
Co ciekawe, demony nie mogą zawierać paktów poza sformalizowanym rytuałem. Demony z SB na przykład nie mogły obdarzać swoich współpracowników mocami na zasadzie przekazania sprzętu na misję.
Układ zawierany między demonem a charakternikiem jest prostą wymianą “handlową” – demoniczny dar w zamian za zapłatę. Demoniczny dar może być jakąś nadnaturalną zdolnością, jednak może też być czymś zupełnie zwyczajnym (bogactwo, zdrowie itp.). Zapłatą jest zawsze wyrzeczenie się części siebie. Demony nie żądają w zapłacie “duszy”, cokolwiek ona oznacza, lecz odbierają kawałek człowieczeństwa. Może to być utrata jakiejś emocji (zwykle pozytywnej), utrata panowania nad sobą w pewnych sytuacjach, czy fizyczna zmiana, nie dająca żadnych zdolności dodatkowych, ale czyniąca osobę mniej ludzką w mniej lub bardziej widoczny sposób. Im potężniejszy “dar”, tym większa strata.
Demoniczne dary są też ograniczone w swoim asortymencie. Generalnie, diabelscy słudzy zainteresowani są tylko dwoma rodzajami nadnaturalnych mocy – służącymi niszczeniu i służącymi zdobywaniu władzy. Kategorie te są dość obszerne – np. telepatia może być uznana za moc służącą do któregoś z tych celów, a nawet uzdrawianie – choć to ostatnie będzie miało najprawdopodobniej jakieś efekty uboczne (np. osoba używająca go może w każdej chwili “oddać” uleczone choroby czy rany, jeśli uzdrowiony nie będzie jej posłuszny). Darem może być też kontrola nad jakimś (z reguły pomniejszym) demonem. Nadnaturalne moce czasem mogą posiadać dodatkowy koszt (np. zużywanie sił życiowych charakternika) płacony w chwili ich aktywacji – takie moce wymagają mniejszej ofiary przy ich otrzymywaniu.
Jak już było wspomniane, większość charakterników pracowała dla SB, zaś z tych większość zginęła podczas zamieszek. Istnieją jednak osoby które w posiadanie rytuału kontraktu weszły nielegalnie lub odkryły go same. Obecnie rytuał jest o wiele trudniejszy i bardziej zawodny niż w czasach dyktatury, przez co niewielu nowych charakterników pojawia się na świecie.
Czarnoksiężnicy (ale nie magowie) rozpoznają charakterników instynktownie, podobnie jak demony. Jedni i drudzy charakteryzują się instynktowną niechęcią do siebie nawzajem. Co ciekawe, charakternicy nie dysponują normalnie żadną mocą pozwalającą identyfikować czarowników, choć niektórzy posiadają taki dar.
Biesy
Innym rodzajem osoby czerpiącej moce z powodu istnienia Diabła, jest bies. Biesy są ludźmi posiadającymi specyficzne “łącze” z Diabłem, które daje im nadnaturalne zdolności. W odróżnieniu od kontraktorów, nie wiadomo, czemu bies posiada swoją moc – istnieją sugestie, że są oni “nieudanymi” czarownikami, sprytniejszą wersją charakterników, tudzież ich potomkami, ewentualnie ludzko – demonicznymi hybrydami.
W odróżnieniu od konkretnych, ściśle sprecyzowanych “darów” kontraktorów, biesy posiadają względnie elastyczne zdolności magiczne, którym wprawdzie daleko do skali możliwości czarnoksiężników czy magów, jednak dające możliwość pewnej elastyczności w działaniu. Praktycznie wszystkie biesy posiadają jakąś destruktywną zdolność, pozwalającą na wywoływanie pożarów, eksplozji, zamrażanie itp. Oprócz niej, biesy posługują się zbiorem mniej lub bardziej sformalizowanych “zaklęć”. Tworzenie nowych zaklęć jest możliwe, jednak wymaga nakładu pracy. Posługiwanie się mocą ma jednak swoją cenę, przy czym różne biesy płacą ją w inny sposób. Niektóre męczą się, inne starzeją (co ciekawe – na ogół odwracalnie), niektóre muszą składać dziwne lub wręcz odstręczające ofiary by “zapłacić” za swoją moc. Zapłata zależy jednak zawsze od osoby, a nie od konkretnego efektu – jeden bies po oczarowaniu śmiertelnika musi odespać wysiłek, inny zaś zjeść wątrobę własnoręcznie zabitego psa.
Biesy nie są w stanie przyzywać demonów, zarówno tych związanych z Diabłem, ani tych “nieskażonych”, kontrolowanych przez czarowników.
Biesy nie tworzą żadnej organizacji. Podobnie jak “wolni” charakternicy, na ogół starają się trzymać swoje zdolności w tajemnicy. Spora część z nich jest niestabilna psychicznie w taki czy inny sposób. Niektórzy sprzymierzają się z czarownikami, chociaż jest ich niewielu.
Tyle na dzisiaj.

Zgodnie z obietnicą, ciąg dalszy informacji i sprostowań:

Czarnoksiężnicy są “oryginalną” siłą magiczną, która pojawiła się na świecie wraz z powrotem magii. Powszechnie przyjmowano, że pojawili się oni wraz z Diabłem, a także, że pierwszym czarnoksiężnikiem na świecie był niejaki Fury (Michał Furowski). Później prowadzone badania wykazały jednak, że o ile Druga Fala Magii rzeczywiście zaczęła się w Warszawie, a pierwszymi magami na świecie była czwórka opisana w poprzednim artykule, o tyle Fury nie był pierwszym czarnoksiężnikiem, ani też Pierwsza Fala nie zaczęła się bynajmniej w Polsce, ale w innym, bliżej nie określonym miejscu świata  – są podejrzenia, że była to Ameryka Północna, gdyż pierwsi opisani czarnoksiężnicy pochodzą z USA, ale nie ma na to ścisłych dowodów. W ogóle wszystko wskazuje na to, że Pierwsza Fala była o wiele subtelniejsza i rozpoczęła się o wiele wcześniej niż sądzono, zaś pojawienie się Diabła w Pałacu Namiestnikowskim było jedynie jej konsekwencją. Istnieją różne daty wskazywane na początek Pierwszej Fali, jednak najwięcej osób podejrzewa, że zaczęła się ona w 2001 roku.
Czarnoksiężnicy są ludźmi obdarzonymi mocą przez ową Falę Magii. Ich zdolności są w stanie ujawnić się w dowolnym wieku, co więcej, w odróżnieniu od magów, nie ma czegoś takiego jak “potencjał” do bycia czarnoksiężnikiem, lub, jeśli istnieje, posiadają go w mniejszym lub większym stopniu wszyscy ludzie. Moce czarnoksiężnika mogą ujawnić się w dramatycznych momentach życia (Fury, Maria), jednak równie dobrze mogą być wyuczone (Xandros, Saion).
Czarnoksiężnik posiada w zasadzie tylko jedną moc – sprowadzania do świata realnego bytów świata idei, zwanych “demonami” (daemon). Owymi “bytami” może być cokolwiek, od wielogłowej bestii, po “wolną” energię kinetyczną, którą czarnoksiężnik może “przyczepić” do dowolnego przedmiotu i nadać mu w ten sposób ruch. W skrócie, czarnoksiężnik może stworzyć dowolną postać materii bądź energii, ożywionej bądź nie. Materia ta może mieć nawet właściwości niespotykane w normalnej rzeczywistości. Wszystko – za odpowiednią cenę.
“Sprowadzanie” jest dość złożonym procesem. Najpierw czarodziej musi zwizualizować przyzywany obiekt. Wymaga to pewnego wysiłku woli, połączonego nierzadko z medytacją czy innymi zabiegami pozwalającymi oczyścić umysł i uzyskać jasność wizji. Następnie należy otworzyć portal pomiędzy światem idei i światem materii – jest to unikalna zdolność czarnoksiężnika. Teoretycznie, wizualizacji mógłby dokonać ktoś inny, jednak tylko czarnoksiężnik jest w stanie tak stworzony “myślokształt” wezwać. Wreszcie, konieczne jest “nakarmienie” energią życiową sprowadzonego demona, by nadać mu materialną postać. Nie zawsze jest to konieczne, gdyż czasami czarnoksiężnicy sprowadzają demony, które wykorzystują np. do podróżowania po snach. Ponieważ sny są światem idei, demon może tam objawić się materialnie bez konieczności wydawania energii.
Ciągłe utrzymywanie demona siłą życiową mogłoby skończyć się dla czarownika tragicznie, dlatego do uzyskania trwałego efektu, stosowane są “pakty”. Pakt jest pewną ofiarą, którą ponosi czarnoksiężnik w zamian za zmuszenie rzeczywistości do zaakceptowania demona i nadania mu trwałej postaci. Paktem może być zaakceptowanie pewnych ograniczeń, poświęcenie czegoś wartościowego itp. Teoretycznie, cenę może zapłacić dowolna inna osoba, jednak większość czarnoksiężników unika tego typu rozwiązań, chociażby dlatego, że tak przywołany demon jest trudniejszy do kontroli. Skala poniesionej straty powinna być porównywalna z “wartością” demona, przy czym jest to dość płynna kwestia. Czarnoksiężnik instynktownie wie, jak wielka ofiara jest potrzebna by utrzymać demona.
Najpotężniejszą ofiarą jest paradoksalnie zrzeczenie się jakichkolwiek praw do demona. Możliwe jest to tylko w wypadku demonów posiadających jakąkolwiek świadomość i czyni je niezależnymi bytami. Nazywane jest to “paktem duszy”, przy czym czarnoksiężnik nie oddaje demonowi SWOJEJ duszy, lecz daje mu jego własną. Tak powstały demon sam musi zawrzeć jakiś pakt z rzeczywistością, przy czym to demon ponosi jego koszt, a nie czarnoksiężnik.
Demony tymczasowe nie muszą być opłacone paktem. Gdy przestają być potrzebne, czarownik przestaje “karmić je” energią a one po prostu znikają. Do tej kategorii należą też “ewokacje”, służące na ogół do sprowadzania pewnych ilości energii celem uzyskania zmiany w rzeczywistości – ogni, pól siłowych, uzdrawiającego dotyku (o tym triku wie niewielu), czy krótko istniejących narzędzi. Rozwiązaniem pośrednim jest sprowadzenie demona i nadawanie mu materialnej postaci gdy jest to konieczne. Niektórzy czarownicy tak robią, choć wymaga to pewnego wysiłku nawet gdy demon jest niematerialny. Wysiłek ów można zniwelować poprzez pakt, z reguły o wiele prostszy i “tańszy” niż w wypadku trwałej materializacji.
Specjalnym rodzajem demona jest przedmiot nazywany “rdzeniem duszy”, “klejnotem duszy”, “D-mieczem” i kilkoma innymi nazwami. Jest to materializacja samej mocy czarnoksiężnika. Jako taka jest niezwykle trudna do przywołania, ale gdy uda się ją sprowadzić, żaden pakt nie jest wymagany by ją utrzymać. Co więcej, rytuały przyzwania odprawiane przy użyciu “rdzenia” są o wiele łatwiejsze i mniej kosztowne, co pozwala wzywać potężniejsze demony.
Czarnoksiężnicy nie posiadają zbyt wielu innych mocy. Ich zdolności owocują specyficznym rodzajem “szóstego zmysłu” pozwalającego na widzenie przepływu magicznych mocy i ich wykrywanie. Niektórzy czarownicy mają też inne pozazmysłowe zdolności percepcyjne, ale jest no niezwykle rzadko spotykane. Co więcej, wkrótce po objawieniu się zdolności, czarnoksiężnik staje się “magnesem osobliwości”, mającym tendencję do odnajdywania nadnaturalnych istot i zdarzeń. Efekt ten na szczęście słabnie wraz ze wzrostem panowania nad mocą.
Społeczność
Czarnoksiężnicy są niezorganizowaną grupą. Dokładniej, jest wiele organizacji czarowników, na ogół o zasięgu lokalnym. Niektóre specjalizują się w konkretnej dziedzinie czarów, jak na przykład Feuer Orden, będącą grupą zaklinaczy ognia z Austrii. W Polsce większość czarowników powiązana jest z grupami przestępczymi – jest to efekt prześladowań czarnoksiężników przez rząd Naczelnika i powstania organizacji Fury’ego.
Niestety, nie wszystkie grupy czarnoksiężników są pokojowo nastawione. Luźno związany sojusz grup zwących siebie Xeno-krieg zrzesza osoby pragnące postawienia osób posiadających moc poza prawem, jako klasy nadludzi wykorzystujących ludzkość do swoich celów. Uważają oni, że czarnoksiężnicy nie są ludźmi, w związku z czym nie dotyczą ich ludzkie prawa i ograniczenia. Organizacja ta często posługuje się ofiarami ze zwierząt i ludzi w swoich rytuałach, mają też plany zdobycia władzy nad ludźmi. Xeno-krieg często wchodzi też w konflikty z innymi czarownikami, gdyż uważa ich za niegodnych mocy. W Polsce panuje chwilowo nietrwały rozejm pomiędzy Xeno-krieg a grupą Xandrosa, który powstrzymuje bojowo nastawionych czarowników od bardziej spektakularnych akcji.
Na marginesie społeczności czarnoksiężników żyją jeszcze inne grupy i jednostki. Zaliczają się do nich między innymi:
  • Alieniści: to czarownicy praktykujący łączenie demonów z własnym ciałem. Ta niebezpieczna praktyka prowadzi nierzadko do szaleństwa lub unicestwienia magika, jednak powodzenie może dać niewyobrażalną moc. Co gorsza, ostatnimi czasy pojawili się alieniści próbujący (z różnym stopniem powodzenia) stapiać swoje ciała z Rzeczami i wykorzystywać ich moc.
  • Ekstatycy: wykorzystują moc wiary do uzyskiwania efektów podobnych do osiąganych przez czarnoksiężników. Rzadko zawierają pakty, na ogół wiążące się z bardziej ekstremalnym stosowaniu ograniczeń płynących z ich wiary. Do swojej magii potrzebują świętych relikwii, przy czym nie wiadomo, czy jest to ograniczenie psychologiczne czy magiczne. W odróżnieniu od Błogosławionych, ekstatycy są na ogół poza nawiasem instytucji kościelnych, co sprawia że czarnorynkowy obrót relikwiami staje się całkiem intratnym biznesem, a zinstytucjonalizowane religie coraz ostrzej potępiają herezję.

To tyle na dzisiaj.

Magowie

Ponieważ pomysł na krótką, krwawą i perwersyjną historię rozrósł mi się w całe uniwersum i więcej niż jednego gracza, postanowiłem uporządkować nieco informacje. Jest tu kilka rzeczy które mogą być uznane za spoiler, ale raczej mało istotny dla tej kampanii, więc nie przejmujcie się tym zbytnio.

Na pierwszy rzut „wszystko co chcielibyście wiedzieć o magach ale wstydzicie się zapytać”

Magowie są zjawiskiem nowym. O ile czarnoksiężnicy i ich „mutacje”, oraz kontraktorzy (czy jak kto woli, charakternicy) istnieli na świecie wcześniej (charakternicy najprawdopodobniej pojawiali się również w czasach „snu magii”, czyli dyktator nie był pierwszą osobą której udało się nawiązać kontakt z piekłem), to magia w postaci, jaką posługuje się Zed, Magda, Leonow i spółka jest czymś absolutnie nowym (lub zniknęła ze świata o wiele wcześniej niż moce czarnoksiężników, a przez to zaginęła w pomroce dziejów). Pierwsi magowie pojawili się w Polsce, w nocy, w której obalono Naczelnika, przez co większość zainteresowanych uważa, że zdarzenia te są powiązane.

Pierwszymi magami stała się grupa czterech osób, obecnych w Szpitalu Praskim podczas zamieszek. Dwie osoby były ranne w walkach ulicznych, jeden odwiedzał żonę na oddziale położniczym, zaś ostatnią osobą był czarnoksiężnik, który przybył tutaj, ponieważ miał przeczucie, że będzie potrzebny. Osoby te to Anna Józefowicz, Dorota Czerniewska, Michał Karowski i Dymitrij Leonow (czarnoksiężnik). Jak opowiadała potem Józefowicz, wszyscy „nagle zyskali świadomość, że są potrzebni i że powinni coś zrobić”. Owym „czymś” było uratowanie dwóch bliźniaczek syjamskich, które urodziła Wietnamka, Liu Hien (czarnoksiężnik). Pod kierunkiem Leonowa (który pomimo iż jego moc nagle się zmieniła, posiadał o wiele lepszy trening ezoteryczny od pozostałych) czwórka magów rozdzieliła dzieci, po czym naprawiła wszystkie zniekształcenia ich ciał. Z jakiś nie do końca jasnych powodów, jednej z dziewczynek nie udało się uzdrowić do końca – jej krtań pozostała zniekształcona i dziecko nie posiadało głosu. Pani Hien z wiadomych tylko sobie powodów, oddała dzieci do adopcji, przy czym co najmniej jedno z nich trafiło za granicę.

Znamienne jest, że pani Czerniewska, posiadająca najsilniejsze zdolności percepcyjne z całej czwórki, patrząc na uratowane dzieci, powiedziała „to nie my jesteśmy pierwsi”.

Po tym wydarzeniu, początkowo w Warszawie, potem w całej Polsce, zaczęło pojawiać się więcej magów. Początkowo zajmowała się nimi organizacja Fury’ego, jednak po jakiś dwóch miesiącach jasnym się stało, że magowie różnią się znacznie od czarnoksiężników, przez co drogi tych grup się rozeszły. Nie bez znaczenia był też fakt, iż większość czarnoksiężników w Polsce powiązana była z półświatkiem (głównie, choć nie tylko, z organizacją Fury’ego przejętą przez Xandrosa), podczas gdy magowie pojawiali się na ogół wśród zwykłych ludzi, którzy woleli unikać kontaktów z mafią.

Pierwotnie, magowie organizowali się w niewielkie grupki, zwane Domami. Z czasem Domy zaczęły się specjalizować i łączyć, tworząc organizacje o charakterze narodowym i ponadnarodowym. W Polsce w czasach akcji sesji, istnieją następujące domy:

  • Uzdrowiciele: stanowią paneuropejską organizację i w zasadzie są najstarszym domem. Na ich czele stoi do dzisiaj Anna Józefowicz. Specjalizują się w magii uzdrawiającej ciało i umysł, choć są również zdolnymi telepatami, często wykorzystywanymi do „sprzątania” po magicznych wypadkach.
  • Mistycy: Obejmują swym zasięgiem Polskę, Czechy i Ukrainę, w innych regionach świata funkcjonują podobne organizacje. Na ich czele stoi Dorota Czerniewska. Są niewielkim Domem, zajmującym się badaniem natury magii i jej możliwości. Posiadają największą moc ze wszystkich grup, ponadto aktywnie rekrutują wszystkich posiadających zdolności jasnowidzenia.
  • Syreny: Nowy, dość liczny dom, który powstał z połączenia różnych grup zajmujących się „magią praktyczną”. Ich specjalność to zmiana kształtu, wpływanie na emocje i szeroko pojęta rozrywka. W przyszłości Syreny ewoluują w składające się wyłącznie z kobiet zgromadzenie praktykujące magię seksualną. Dom został utworzony przez Karowskiego, lecz obecnie kontrolę nad nim przejęła jego dziewczyna, Aneta Leśniewska.
  • Łowcy: Ostatnia z grup, utworzona dosłownie „na dniach”, po odkryciu sposobu na przyzywanie demonów przez magów (wcześniej uważano, że jest to wyłączna domena czarnoksiężników, głównie za sprawą Leonowa, który utracił te zdolności po otrzymaniu daru magicznego). Jest to niewielka grupa, która rekrutuje członków głównie spośród ocalonych ofiar Rzeczy i specjalizuje się w ich niszczeniu. Jako jedyni mają prawo przyzywać demony, które wykorzystują jako broń przeciwko Rzeczom. Na czele tej grupy stoi Leonow, choć sam uważa się wyłącznie za doradcę i rekrutera, zaś decyzje głównie podejmuje Zed Arnsen.

Magia

Magia magów odkrywana jest powoli, metodą „prób i błędów”. Generalnie, jak ustalono, obowiązuje ją kilka praw:

  • Magia nie może tworzyć nic trwałego, może jedynie zmieniać istniejące. Być może istnieją sposoby na ominięcie tego zastrzeżenia
  • Stworzenie nietrwałych przedmiotów czy zjawisk jest możliwe.
  • Każdy efekt pochłania część „energii życiowej” maga, powodując jego zmęczenie, głód, a czasami bardziej dramatyczne efekty jak postarzenie, anemia. Rozmiar owych zmian zależy od skali wyczarowanego efektu
  • Powtarzając ten sam efekt, korzystając z tego samego sposobu jego wywołania, mag może uczynić go bardziej przewidywalnym i mniej wyczerpującym.
  • Sposób rzucania czarów nie jest istotny, działa wszystko, w co mag wierzy, że działa. Najwygodniejsze są znane style magiczne, zarówno historyczne jak i oparte na fikcji literackiej, gdyż uczenie innych magów jest najbardziej efektywne gdy uczeń i mistrz korzystają z tego samego stylu.
  • Rzucanie zaklęć samą siłą woli jest możliwe, choć wyjątkowo wyczerpujące.
  • Rzucanie zaklęć grupowo jest efektywne, o ile cała grupa stosuje podobny sposób rzucania tego zaklęcia i zgadza się co do efektów. W takiej sytuacji koszt zaklęcia rozkłada się po równo na użytkowników.

Technicznie oznacza to, że każdy mag ma jakiś „potencjał” – są magowie silniejsi i słabsi (zaleta „Magery”), jednak wszystkie efekty obejmuje jedna wildcardowa, bardzo trudna umiejętność „Magic!”. Możliwe jest branie szczegółowych umiejętności dotyczących konkretnych dziedzin magii (w stylu „syntactic magic”, jednak nie istnieje jeden sformalizowany zestaw tych umiejętności). Zaklęcia są możliwe jako specjalizacje tych umiejętności, lub specjalizacje „Magic!”.

Społeczność i uwarunkowania

Powszechnie w środowiskach nadnaturalnych krążą plotki o nadmiernym apetycie seksualnym magów, czy wręcz obsesji na tym punkcie. Plotki te są, jak mawiał Twain, mocno przesadzone. Owszem, magowie charakteryzują się nieco wyższym libido niż inni ludzie (w tym czarnoksiężnicy), jednak nie zawsze oznacza to wzmożoną aktywność seksualną. Generalnie, pod tym względem magowie wcale się nie różnią tak bardzo od ludzi.

Częściowo plotki te mają źródło w szkoleniu nowych magów. Magowie stosują system mistrz – uczeń, przy czym uczeń z reguły mieszka z mistrzem, zajmuje się domem i nierzadko jest również kochankiem swojego nauczyciela. U magów dużo wyraźniej występuje natomiast biseksualność, chociaż homoseksualność jest równie rzadka jak wśród pozostałej części populacji.

Obecnie nie zdarza się „umagicznienie” zwykłych ludzi – magiem jest się od chwili urodzin, chociaż w populacji znajduje się jeszcze pewna ilość ludzi obdarzonych mocą w noc obalenia Naczelnika, którzy nie odkryli swoich możliwości. Nie licząc Leonowa nie zdarzyła się przemiana czarnoksiężnika w maga. Magowie rodzą się wśród zwykłych ludzi, jak na razie nie urodziło się jeszcze żadne dziecko maga.

Specyficzne warunki rekrutacji stosują Łowcy – każdy Łowca musi być osobą, która przeżyła spotkanie z Rzeczą. Z jakiś powodów, osoby te mają większe szanse na przyzwanie daimona (specjalizowany demon – broń stosowany przez łowców). Daimony są specyficzną bronią tego domu, inni magowie nie mają do nich dostępu. Łowcy mogą dysponować więcej niż jednym daimonem, choć jak do tej pory jedynie Łowczyni dokonała tej sztuki, przy okazji formalizując procedurę przyzwania daimona (wymaga to wykorzystania Bramy Piekieł lub starcia 1:1 z odpowiednio potężną Rzeczą, jak łatwo zgadnąć, pierwszy sposób jest bezpieczniejszy).

Odmiany

Na świecie oprócz „czystych” magów, pojawiło się trochę osób o nieco zmienionym talencie. Należą do nich:

  • Media, w tym cygańskie wróżki – posiadają silne zdolności percepcyjne, podobnie jak mistycy, choć podobno najpotężniejsi z nich mogą sterować przepływem swoich wizji i zmieniać w ten sposób przyszłość. Media są mniej skuteczne w posługiwaniu się innymi rodzajami magii, jednak ich talenty wróżbiarskie często działają samoistnie.
  • Błogosławieni – magowie wykorzystujący siłę wiary i religii. Ich moc jest ograniczona przez paradygmat religii, jest ich również naprawdę niewielu (p. „ekstatycy”). Większość to uzdrowiciele i wizjonerzy, choć bardziej agresywne religie posiadają również swoich „świętych wojowników” – głównie dotyczy to katolicyzmu i islamu.
  • Nekromanci – jest ich naprawdę niewielu. W XXII wieku będzie się uważać, że nekromanci pojawili się dopiero po zniszczeniu pierwszego Boga Śmierci i nekromanci są magami „skażonymi” jego mocą. Jednak istnieją oni już teraz. Posiadają specyficzne zdolności, będące czymś pośrednim pomiędzy magią i czarnoksięstwem. Są w stanie również porozumiewać się z duchami zmarłych.

To tyle na dziś.

 

Zanim ktoś zapyta, co to do ciężkiego diabła to “Magery”, to już się przyznaję do pewnego pomysłu, jaki urodził się mi jakiś czas temu. Jak na razie nie jest to sprecyzowana mechanika, raczej konkretna opowieść, wokół której powstał całkiem – wydaje mi się – grywalny świat.

Zacznijmy od roku 201X. Wtedy to jeden z polskich polityków, bojąc się utraty władzy w kraju, podpisał pakt z diabłem. Szczegóły owego paktu nie są znane, z resztą większość obecnie żyjących nie wierzy w żaden pakt. Polityk błyskawicznie podporządkował sobie państwo i mianował się Dyktatorem. UE, zmagająca się z poważniejszymi problemami (np. kryzys nastąpił kilka lat wcześniej niż u nas), nie przejęła się wydarzeniami w kraju – kogo w zasadzie obchodzi Polska? Dyktator ze swej strony zamknął granice i zabronił Polakom opuszczania kraju. Każdy kto chciał wyjechać, musiał “spłacić dług społeczny” pracując przez określoną ilość lat za głodową pensję. Zaczęto mówić o zacieśnieniu kontaktów z Białorusią…

Rząd Dyktatora upadł 4 lata później. Los samego Dyktatora nie jest znany. Podobno został zamordowany przez Ruch Oporu, problem w tym, że Ruch Oporu owszem, istniał, ale został błyskawicznie rozbity. Wszelkie próby oporu były niszczone przez Urząd Bezpieczeństwa Wewnętrznego z przerażającą skutecznością. Nic dziwnego, nie zatrudniał bowiem on ludzi…

Pakt z diabłem z resztą też był faktem. Podobnie jak to, że od czasu dojścia do władzy Dyktatora magia zaczęła powracać na świat. Czy sprawił to pakt z diabłem, czy może diabeł mógł przybyć do Dyktatora bo magia powróciła? Poza tym, nie wyjaśniono nigdy kim był diabeł i co się z nim stało. Jak również jaką rolę we wszystkim odegrali pierwsi ludzie którzy nauczyli się korzystać z nowej mocy – czarnoksiężnicy.

Co gorsza, magia powraca falami. Z pierwszą nadeszły demony i czarnoksiężnicy. Druga właśnie rozchodzi się po świecie. Co przyniesie, nie wiadomo. Ale już dzisiaj w miastach jest o wiele więcej niewyjaśnionych zaginięć, brutalnych morderstw, których sprawców nie daje się odnaleźć. Co będzie dalej?

To tyle na pierwszy raz. Co o tym sądzicie?

Program się kompiluje, życie się komplikuje, a ja mam chwilę by napisać parę słów. Po raz pierwszy z resztą od kilku miesięcy.

Wszystkim jakoś ostatnio nie po drodze żeby zagrać. Ja mam magisterkę (na szczęście już ostatnie miesiące i żegnajcie studia), zaległości w robocie po tygodniowym zwolnieniu, co do reszty grających, sami wiedzą najlepiej. Mimo to, chciałbym wrócić do prowadzenia, z resztą po kryjomu już prowadziłem przy paru okazjach – “Magery” dla Hime i Ryoko, oraz “Exalteda” dla Hime i Ewki. Poprawiłem również swoje zaopatrzenie w podręczniki, głównie do Exalta, jednak nabyłem też podręcznik “Savage Worlds”, przymierzam się ewentualnie do 4 edycji GURPS. Druknąłem też sobie kilka rzeczy z Unisystemu, choć mam mieszane uczucia co do tej mechaniki (momentami zbyt szczegółowa).

Obecnie zbieram się by poprowadzić, jak tylko gracze dopiszą i przestaną mnie boleć zatoki. Co poprowadzić, jeszcze nie wiem – zaczęliśmy tamtego low-levelowego Exalta, scenariusz został zamknięty, jednak postacie są i da się dalej w to grać. Mogę pociągnąć Dimension Crash, jednak po solidnym retconie (jak ktoś nie zna terminu, to oznacza “nagłe zmiany ze wsteczną propagacją”). Mam na tapecie gotowe scenariusze do Witchcraft i Magery.

Kilka dni temu dyskutowałem z Teukrosem na jabberze odnośnie różnych rzeczy związanych z RPG, jak zwykle zaczynając od mechaniki (co raczej większości czytających nie zainteresuje, zauważyłem że temat ten najbardziej fascynuje prawników i matematyków). W międzyczasie zeszło na światy i podejście do NPC. Oczywiście, finałowa dyskusja nie mogła dojść do żadnych sensownych wniosków, głównie z powodu tego, że zarówno ja jak i Teukos jesteśmy dość mocno okopani na swoich pozycjach, więc wymieniliśmy trochę friendly fire i na tym koniec. Dlatego chciałbym by inni też się wypowiedzieli w tej kwestii. Dokładniej, jak widzicie rolę NPC w kampaniach. Nie będę tu przytaczał zdań swoich i Teukrosa (moje mniej więcej znacie, Teukros ma internet i może sam wstawić komentarz), za to przytoczę podejścia spotykane w oficjalnych materiałach, mogą one posłużyć jako podstawa do dalszych rozważań.

  1. Podejscie MMORG: NPC to gostek który sprzedaje przedmioty i daje questy, a potem za nie płaci, albo trzeba powiesić go za nogi nad ogniskiem żeby zapłacił. Reszta nieistotna (D&D 4 ed)
  2. Podejście L5R: Chrzanić graczy, ważne by NPC się dobrze bawili. (L5R, 7th Sea, OWOD, po części również Exalted, zwłaszcza 1ed)
  3. Resource: NPC to dodatkowa para rąk do noszenia ekwipunku lub machania ostrokrawędzistymi przedmiotami, tudzież odpalania zaklęć poza zasięgiem drużyny. Ewentualnie zwiększanie liczebności ekipy
  4. Scenariusz: NPC nie daje questa, on JEST questem, w negatywny lub pozytywny sposób.

Oczywiście, powyższe przykłady są mocno przesadzone, ale punkty skrajne są potrzebne by dało się wypracować konsensus. A pytanie brzmi – jak wy widzicie rolę NPC w kronice, zarówno pod względem ilości, szczegółowości, czasu antenowego itp? Czy NPC może być częścią drużyny, czy można “zenpisić” gracza jak jest potrzebny do scenariusza a fizycznie nie może się pojawić na sesji? Czy Ważnymi Ludziami (TM) mają być NPC czy gracze? I cokolwiek wam jeszcze przyjdzie na myśl.

That’s all folks, aplikacja się skompilowała (po raz 3 bo zapomniałem dodać kilka plików przed kompilacją)

Czyli nikt już pewnie nie pamięta o sesjach :( . Wszystkich nas porozrzucało w czasie i przestrzeni. Ciekawe czy z początkiem jesieni uda się wreszcie zagrać…

Exagen zmienia się powoli, zaczekajcie może jeszcze chwilę z wydawaniem expów, to będę miał mniej roboty z importowaniem i scalaniem zmian…

Acha, ci co jeszcze nie wiedzą i nie widzieli – Karin przyszła na świat, co przekłada się znacząco na moje niewyspanie. Piersze zdjęcia udostępniałem zainteresowanym na Picasie, więcej pewnie ma Orihime na Naszej Klasie – nie zaglądam, nie wiem. Karin ma aktualnie okropną wysypkę więc chwilowo daruję sobie jej fotografowanie…

Hejka. Tak więc odcinek pilotażowy An-Teng się zakończył. Jak zwykle nie do końca zgodnie z moimi planami, ale chyba było fajnie.

Read More »

Hej.

W zasadzie nie jest to news, bo kampania zaczęła się 2 tygodnie temu, z przerwą na mój egzamin z prawdopodobieństwa (4,5 :) ). Jednak po dwóch odsłonach (z planowanych przez mnie 3 – 4 na ten scenariusz) czas na drobne podsumowanie.

Read More »

Jak na razie, po dyskusji pod ostatnim postem wychodzi, że gramy w Exalted. Miejsce akcji – An Teng. Postacie – zwykli ludzie (punkty podam może jeszcze dzisiaj). Proszę o przemyślenie koncepcji. Jeśli jest zapotrzebowanie na dokładniejsze informacje o An Teng, spróbuję zamieścić co się da.

Poza tym nowy site na temat sesji znajduje się pod adresem http://sites.google.com/site/jiimenshon/. Jest to aplikacja Google Sites, której prawa do edycji przyznałem całej obecnej ekipie. Myślę, że będzie nieco wygodniejsza od bloga. Prosiłbym o powolne przenoszenie się tam z dyskusjami, ustawienie sobie live bookmarks w przeglądarce (nie sądzę by ktoś z was korzystał z agregatora RSS :P ).

Ot tyle.

Hej, czy ktokolwiek to czyta?

Aktualnie mieliśmy sporą przerwę związaną z różnymi komplikacjami życiowymi poszczególnych osób, która, mam nadzieję powoli zbliża się do końca. Z tego typu zakrętów, mam jeszcze egzamin na początku lipca (dokładniej, 6).

Pytanie, co dalej? Czy jest sens ciągnąć tamte stare kampanie po tak długiej przerwie? Czy dać sobie z nimi spokój permanentnie lub na jakiś czas? Czy w ogóle ktoś chce dalej grać?

Czekam na opinie, w komentarzach lub na gmailu.